Początkowo ilość stron internetowych nie przyprawiała o zawroty głowy. Właściwie wielu rzeczy, które dziś są powszechnie dostępne, jak pocięte filmiki na youtube, portale do wymiany pirackimi plikami, komunikatory mobilne i serwisy społecznościowe, po prostu nie było. A w takich krajach jak Polska liczba użytkowników Internetu wciąż nie jest zawrotna – ta pierwsza wąska grupka osób korzystających z sieci często miała do wyboru strony albo angielskojęzyczne, albo mało wyszukane, pierwsze amatorskie witryny wykonane przez Polaków i z myślą o naszych polskich internautach. Stron zaczęło przybywać na potęgę i nie dość, że praktycznie wszystko zostało udostępnione, to wciąż trwa konkurencja o to, którego z dostawców tych dóbr wybrać, bo marek oferujących te same rzeczy są dziesiątki a czasami setki.
To z kolei sprzyja rozwojowi wyszukiwarek, które kierują ludzi na najbardziej pasujące do ich potrzeb strony, kierując się szeregiem algorytmów i obliczeń. Dzięki sprawnemu silnikowi wyszukiwania większość ludzi przestała mieć jakiekolwiek problemy z odnalezieniem potrzebnych materiałów w przepastnym i poplątanym labiryncie Internetu.
Los dla katalogów okazał się bardzo surowy, ale było to do przewidzenia. Ludzie znaleźli szybsze i bardziej skuteczne metody przeglądania zawartości Internetu, a programiści dokładają wszelkich starań, aby kolejne witryny www i aplikacje mobilne jeszcze lepiej zapamiętywały i uczyły się naszych preferencji i podsuwały nam ciekawe linki i polecane strony czy wydarzenia na wirtualnej tacy. Niemniej Open Directory Project to katalog, który przetrwał próbę czasu.
Wszystko za sprawą setek tysięcy redaktorów rozsianych po całym świecie, którzy zupełnie dobrowolnie i darmowo w ramach wolontariatu decydują się sprawdzać kolejne powstające strony, weryfikować ich zawartość i dodawać ręczne opisy wzbogacone tagami i kategoriami. ODP opiera się, tak jak oryginalne katalogi, na zasadzie profesjonalizacji i przekonaniu, że informacje sprawdzone i wprowadzone przez człowieka są dokładniejsze oraz pewniejsze. Wymaga to od takich redaktorów wyjątkowej etyki i poczucia wykonywania istotnej pracy. Jeśli ktoś szuka ogólnie najodpowiedniejszych stron dotyczących szeroko pojętej dyscypliny, tak żywy katalog jak ODP sprawdza się wciąż bardzo dobrze.
Zawartość Internetu nie dość, że jest bezkresna, to dodatkowo wśród wielu stron pełno jest takich martwych, od dawna nie zaktualizowanych. Łatwo natknąć się na witryny o tematyce technologiczne, które przedstawiają poradnik na wykonanie jakiejś czynności przy pomocy zestawu aplikacji, ale ludzie którzy zostają odesłani na taką stronę orientuję się szybko, że w ciągu 8 lat od publikacji tego poradnika zmieniło się niemal wszystko. Z punktu widzenia wyszukiwarki, dopóki problem został ujęty tymi samymi słowami przez poszukującego użytkownika i redaktora piszącego lata wstecz na stronie internetowej, skierowanie użytkownika właśnie tam będzie idealnym pomysłem. Gdyby ten sam użytkownik zdecydował się korzystać z katalogów, najpewniej został by odesłany do listy stron, które specjalizują się w rozwiązywaniu problemów technicznych i software-owych, mają fora dyskusyjne i bardzo dobrze aktualizowane drzewko programów czy najczęściej spotykanych problemów i ich najszybszych rozwiązań. Zapewne w ten sposób znalazł by rozwiązanie swojego kłopotu szybciej. Nie dziwi więc, że najlepsze wyszukiwarki jak Google nadal używają katalogów ODP, integrując je na stale ze swoją aplikacją.